Skocz do zawartości
JaNcZo_wiN

3# Pytanie na dziś

Rekomendowane odpowiedzi

Lato ponad 25-28C było wtedy a może troszkę goręcej.Sprowadzając samochód cinquecento zagotował mi się płyn chłodniczy. Nie miałem chociażby wody niegazowanej by polecieć dalej. Udało mi się trochę "przesunąć" oczywiście popychając samochód troszkę na bok tak by przjechali inne samochody. Zrobiłem wtedy mocny, mocny to trochę za delikatnie powiedziane godzinny korek, gdyż to było przed mostem i wiadomo o co chodzi. Do miasta miałem dosłownie 2km :D

 

Może ktoś uwierzy bądź nie ale to było na prawdę. Będąc na rybach na noc z tatą, wujkiem i kuzynami  Tej nocy akurat niebo było czyste, bezchmurne i było widać wiele gwiazd. Leżąc przyglądałem się gwiazdom i nagle...Przykuło moją uwagę niebieskie światło. Z początku myślałem, że to meteoryt ale nie...Leciało jak samolot, ale niebieski samolot? Na pewno nie. Jak na samolot to zbyt szybko leciało. Przyglądając się dalej i kiedy było już troszkę dalej nagle WIELKI NIEBIESKI BŁYSK. Moja rekcja? Stałem przez kilka minut nieruchomy z wrażenia. Czegoś takiego nie zapomina się.

Edytowane przez Pełnoprawny Obywatel

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tych niewątpliwie wielu emocjonujących, jak grzybobranie, doznań pierwsze mi na myśl przyszło to związane z wędrówką po Bieszczadach. 

Obóz z dzieciakami w Mchawie, plan na dzień, to wyprawa z rana na Chryszczatą. Cała droga od początku na piechotę, a pierwsze 15 km takimi wiejskimi, a potem utwardzonymi w lesie drogami. Generalnie nuda (po drodze ino ciekawsze źródełko siarczynowe walące zgniłym jajem). W połowie drogi postój i dalsza część prowadziła przez las. Ale nie jakiś tam las z drogą pośrodku, przez chaszcze na przełaj, mieliśmy dwóch miejscowych ziomków za przewodników. Tu zwalona sosna, po której się przeszło, No miło :P w końcu doszliśmy na Chryszczatą, bez szału, pomnik pośrodku lasu na wzniesieniu. Ale! Nasz cel podobno leżał parę km głębiej w lesie. Woda się skończyła dawno, żar przez liście. Generalnie ponad 3/4 grupy stwierdziło, że wraca z częścią opiekunów, ma dosyć. Reszta, w tym ja, idzie dalej, jak się bawić, to się bawić.

I w końcu, po niemalże kolejnej godzinie przez las po korzeniach... wyobraźcie to sobie: drzewa się rozstępują, świergot ptaków, JEZIORO pośrodku lasku z drzewami zwieszającymi się z każdej strony, źródełko z czystą wodą wpadające do jeziora.. BAJKA! To było cudne, przez kilkanaście minut można było siedzieć i poczuć się, jak w powieści Tolkiena :)) polecam! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W moim życiu był okres gdzie wraz ze znajomymi jeździliśmy gdzie popadnie. To było lato, lipiec. Już prawie sobotnia  noc. Stoimy na dzielni przy naszej ledwo trzymającej się kupy ładzince i rozmyślamy nad kolejną eskapadą. Warto wspomnieć miejsce zdarzenia: Kraków. I ta: Jedźmy do Tenczynka pod śpiwory na noc... Nieee nuda. No to do Kryspinowa się wykąpać...Było. No to jedźmy sie wykąpać nad morze! O tak. Niespełna 15 minut później zaopatrzeni w stroje kąpielowe i ręczniki już ruszaliśmy nad Bałtyk. Rano dojechaliśmy do Gdańska na śniadanie w McD. 20 Ciapków + 4 napoje. Mina kasjerki bezcenna :) Dla sprostowania zamawiałam ja, najmniejsza z grupy Czterech. Po śniadanku w końcu morze. 1h kąpieli i trzeba wracać do Krk,bo jutro praca. No to w drogę. Poczas drogi powrtonej kierowca zasnął 3 razy,a my 3x uniknęliśmy śmierci. Ponadto na A4 prawie nam koło odpadło. Znów przeżyliśmy. Pomijam tak nieistotne fakty jak to, że hamulce byly nie do końca sprawne czy brak pasów bezpieczeństwa. To była zdecydowanie najwieksza głupota jaką zrobiliśmy :) tzn z perspektywy czasu, bowiem wtedy to było Zajefajne i w ogóle byliśmy The Best :D

A najbardziej niesamowite? Chyba moje dwudzieste urodziny, kiedy to moi czterej przyjaciele, wszyscy AWF, cały wieczór latali koło mnie w samych bokserkach i krawatach, robiąc wszystko co mi przyszło na myśl :))) To zdecydowanie moje najlepsze urodziny :))) P.S Nie byłam wtedy mężatką! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to tak :

1. Widziałem z bliska trąbe powietrzną :P , pech chciał, że w tamten dzień jezdziłem wózkiem widłowym po placu , w Dąbrowie to taka mała wioska przyległa do mojej miejscowości i przewoziłem palety :P tak jak mi szef czyli mój kuzyn kazał , nagle zaczął padać grad i zrobilo sie ciemno i nagle podmuch wiatru i aż zatkało mi uszy i nic nie słyszałem ........ 10 palet na widłach to ani jednej juz nie było , trwało to może z 5 sek , powiem szczerze, że tak sie zestresowałem, że w tym widlaku siedziałem , aż po mnie nie przyszli inni pracownicy , wyszli z hali zobaczyć szkody , oprócz kilku połamanych drzew , i zerwanego dachu nad wiatą nic sie nie stało. http://www.radiozw.com.pl/index.php?page=news&id=13213 tutaj link jak by ktoś nie wierzył.

2.Powiem tak lato z 5 lat temu godzina 22 gdzies , i 3 czerwone światła nad ciepłownią w lini prostej , jestem sceptyczny to takich skojarzeń , ale one stały w miejscu i nagle, zaczły sie poruszać i znikły...wiem jak to brzmi ale widziało to duzo osob i tak samo nawet w radiu o tym mówili, czy ktoś nie zrobił fotek by podrzucić , do tej pory nie wiem co to było , ale wkrecam sobie ze jakiś dron albo trzy drony xd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem lepsze staty niż @KeczuP na koniec mapy, a tak na serio to:

Dla mnie niesamowitym przeżyciem było to, że gdy zaczynałem grać w klubie było to w 3 klasie podstawówki już w pierwszym meczu trener dał mi i mojemu koledze z klasy możliwość zagrać od pierwszych minut na 6 klasistów.Był to normalny mecz ligowy.Oboje graliśmy na pozycjach napastnika, więc postanowił że zagramy na dwóch napastników.Dwóch 3 klasistów na napadzie przeciwko 6 klasistom, 2 razy większych i 2 silniejszych od nas.Mimo to wygraliśmy ten mecz 2-0 a Ja strzeliłem jedną z bramek i zanotowałem asystę.Tego dnia nigdy nie zapomnę, dla mnie ten dzień był naprawdę niesamowity.:wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje niesamowite przeżycie było jakieś 5lat temu jak jechaliśmy z kumplem skuterem  koło 21 do sklepu bo brakło na alko kumpel trzeźwy to kierował bo ja nie byłem w stanie. No i jechaliśmy sobie aż tu nagle wchodzimy w zakręt a z przeciwka gościu jechał Tez skuterem i tak scinal zakręt że poszliśmy na czołówkę skuter że skuterem hahaha :D Do tej pory się zastanawiam jak to było możliwe skuter że skuterem na czołówkę pójść  hahaha :D odrazu wytrzezwialem jak się znalazłem pod skutetem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałem 11 lat jechałem rowerem i szedł gościu z amstafem. Amstaf mnie ugryzł. Po jakieś minuty zobaczyłem że nie mam wielką dziurę w miejscu kolana i widać kość. Oczywiście kolanko szyte.

 Mam szafkę i tam jest kosz na śmieci oraz butla gazowa i kiedyś piekłem coś w piekarniku i jakimś cudem papier do pieczenia zaczął się palić to wrzuciłem to do śmietnika w szafce i wyszedłem. Po kilku minutach ogarnąłem że wrzuciłem palący się papier do śmieci. Wchodzę a tu zadymione i się pali a obok stoi se butla z gazem :D

A teraz taka trochę śmieszna. 

W gimnazjum dyrektorka uczyła nas matmy i strasznie smierdziala. No pod koniec 3gim kolega dla żartów powiedział że na koniec roku da jej mydło. A że ja i drugi kolega do grzecznych nie nalezelismy założyliśmy się o 5 zł że nie da. 

Koniec roku Prezentacja, bla bla a ziomek wychodzi na środek i daje dyrce mydło. Chciała wzywać policję, kolega opieprz od matki a oczywiście każdy wiedział że maczalem palce ale zero dowodów. I potem się dowiedziałem od cioci która pracuje w szkole że nauczyciele też kupili dyrce zestaw do mycia ale jak zobaczyli jak zareagowała to zrezygnowali z tego pomysłu by jej to dać xD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może to nie jest tak niewiarygodne lub niesamowite byl  27.11.16 sezon zimowy odbywał sie halowy turniej piłki nożnej na ktory z kolegami sie zapisalismy to byl nasz pierwszy turniej na ktorym zawsze graja bardzo dobre zespoły praktycznie na 12 drożyn było 8 które grają na codzien w jakichś klubach , my KEBABY 24/H  jednak pokazaliśmy ,,gwiazdom'' że nie trzeba grac w klubach aby coś osiągnąć ostatecznie skączyło się na 3 msc , nadal gramy  na hali na orlikach na ktorych ostatnio zajelismy 4 i 5 msc ;) 

6 godzin temu, Zoom napisał:

Miałem lepsze staty niż @KeczuP na koniec mapy, a tak na serio to:

Dla mnie niesamowitym przeżyciem było to, że gdy zaczynałem grać w klubie było to w 3 klasie podstawówki już w pierwszym meczu trener dał mi i mojemu koledze z klasy możliwość zagrać od pierwszych minut na 6 klasistów.Był to normalny mecz ligowy.Oboje graliśmy na pozycjach napastnika, więc postanowił że zagramy na dwóch napastników.Dwóch 3 klasistów na napadzie przeciwko 6 klasistom, 2 razy większych i 2 silniejszych od nas.Mimo to wygraliśmy ten mecz 2-0 a Ja strzeliłem jedną z bramek i zanotowałem asystę.Tego dnia nigdy nie zapomnę, dla mnie ten dzień był naprawdę niesamowity.:wink:

Zoom zostało Ci jeszcze troche tego futbolowego skilla :P 

15202657_1181821361903676_1024818004962016485_n.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×